Artykuły
Edukacja2 min

Zacznijmy projekt edukacyjno-popularyzatorski: zaproś choć jedną osobę na swój koncert.

Jeśli każdy z nas zabierze choć jedną osobę, na jakieś wydarzenie kulturalne, to tak naprawdę możemy wyrwać całkiem spory kawałek społeczeństwa z ich samotnej, często tylko cyfrowej egzystencji.

Marcin Lasia
Marcin Lasia

5 października 2026

Wracając samochodem, trafiłem na wykład prof. Agaty Skórzyńskiej „Jaka edukacja w świecie polikryzysów?”.

Jedno zdanie zostało ze mną na dłużej: dojrzałe programy edukacji kulturowej powinny być nastawione na metody i narzędzia, a nie tylko na treści. I pomyślałem: a jak to się ma do nas, artystów?

Treści tworzymy bez przerwy. Gramy, nagrywamy, występujemy. Dla ludzi, którzy już znają nasz język, to działa świetnie.

Ale co z tymi, którzy tego języka jeszcze nie poznali? Profesjonalny muzyk przez kilkanaście lat uczy się przecież nie tylko instrumentu. Uczy się całego kodu kulturowego: historii, filozofii, literatury, religii, języków, sztuk wizualnych, obyczajów, struktur społecznych. Wszystko po to, żeby zapisane nuty nie były jedynie zbiorem dźwięków, ale fragmentem żywego świata.

A potem chcielibyśmy, żeby społeczeństwo rozumiało trud tego zawodu: lata nauki, codzienną pracę, kontuzje, przeciążenia, wypalenie. Żeby muzyk nie był postrzegany jako ktoś „utrzymywany przez system”, ale jako człowiek wykonujący pracę społecznie potrzebną. Że pieniądze wrzucone w kulturę to inwestycja, a nie "dotacja"...

Tylko jak tego oczekiwać od ludzi, którym nigdy nie pomogliśmy wejść choć kawałek w nasz świat? I tutaj pojawia się bardzo proste narzędzie.

Najnowsze badania NCK pokazują, że 23% dorosłych Polaków w ciągu jednego roku po raz pierwszy w dorosłym życiu spróbowało nowej formy uczestnictwa w kulturze. Jednym z najważniejszych impulsów było polecenie lub zachęta drugiej osoby. Czyli czasem skuteczniejszy od plakatu i kampanii reklamowej jest telefon: „Chodź ze mną. Fajnie będzie. ” To ma znaczenie także poza kulturą.

WHO zwraca uwagę na rosnący problem samotności i izolacji społecznej, a badania wskazują na związek regularnego uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych z dobrostanem i zdrowiem psychicznym. Nie twierdzę, że koncert leczy. Ale koncert może dać powód, żeby wyjść z domu i pobyć z drugim człowiekiem.

Dlatego może zamiast pytać wyłącznie: „Jak zwiększyć frekwencję? ”warto czasem zapytać: „Kogo mogę następnym razem zabrać ze sobą? ”Sąsiada. Koleżankę z pracy. Ojca, który dawno nigdzie nie wychodzi. Kolegę naszego dziecka.

Dla instytucji będzie to nowy widz, a więcej widzów to więcej wydarzeń. Dla artysty — nowy słuchacz. Dla społeczności — jeszcze jedna więź. A dla tego człowieka być może po prostu dobry wieczór spędzony z kimś innym. Nie próbujmy od razu ratować całego świata. Zacznijmy od jednego wolnego krzesła obok siebie.

Zaproś kogoś. Niech ktoś od Ciebie kogoś zaprosi. Albo sam daj się zabrać. Bądźmy razem, bo razem lepiej ;)

Marcin / Neurofonia Team

Zrzutka na cele statutowe - koncerty, wywiady, edukacja, popularyzacja itp. https://zrzutka.pl/d4334j

6 wyświetleń

Komentarze (0)

Zaloguj się lub dołącz do Musicaro, aby skomentować.